Język


jak wodospad
dwa źródła ma
dźwięczne i ciche

ślinitokową mgłą okryty
ogniem dymiący ziaja
wyciągnięty powietrze chwyta

zagłębiając w jamie ciemności wysycha
choć ucztę dla podniebienia ma
nasileniem do wnętrza spływa

radością jest jak i złością
dusi się i znów wypływa
często jak grzmot ponosi

do napędu zawsze gotowy
tańczy zanim wróci
do pierwotnego stanu źródła

w życiu często na uwięzi
pośród bieli cichością jest
najpiękniejszy...2012

Czytany: 90 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: