Dzieci na mrozie
To śnieg tak futrem ciszy osłupienie okrył,
aż zagasił ślady naprzód i wstecz.
Dzieci skostniałe rączki kładą na ustach mokrych,
by nie wypadł z nich ognisty miecz.
Bo dzieci są cierpliwe - przykute do murów,
ścięte mrozem w szkło białe, ściskają kreski ust,
by nie wypadły z nich czerwone bąble bólu,
celne jak grom i ostry nóż.
I dzieci są cierpliwe, lecz gdy tkniesz
przemarzłe, przemienione w szkło,
to się rozsypią, tryśnie krew
i drgnie obłoków głuchy dzwon.

Prysną filary. Zastygli w kościołach,
w modlitwę lodowatą wsparci chłodem czół,
zobaczcie, jak się ziemia otwiera pod kołem
wydartym z ust i miasto tnie - na pół.
Wsparci w brzeg życia jak kieliszków brzeg,
świsną w głąb ognia zastygli w kamienie
i wtedy będzie noc - w ogień-wstąpienie,

a na to grzmot kół z ognia,
a na to - tylko - śnieg.



Czytany: 2292 razy

R E K L A M A

=>