gdańska wódeczka


gdzieś daleko tam hulasz po molu
no i patrzysz czy coś ci napiszę
od gapiostwa to oczy mnie bolą
a w domostwie to ciszę dziś słychać

Gdańsk pamiętam ze szkoleń w zawodzie
i spacerów po plaży piaszczystej
w Brzeźnie stopy pieściła mi woda
była słona nie zawsze przejrzysta

Sopot witał mnie molem długaśnym
a ja miałem ochotę popływać
taka miałem swą młodość junacką
pod palami bez lęku że zginę

goldwasserem płukałem gardziołko
a Heweliusz dodawał odwagi
piwko chłonie te lęki jak gąbka
oraz leczy wspaniale też zgagę

Czytany: 32 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: