...wierzyć nie musisz...


kiedy w górach zima
ja od jesieni
do wiosny pojechałam
gdzie cisza jej rozśpiewana
czar rozkwitu wnosi

nagość diamentami stroi
nie tak w drzewach dużych
jak małych jeszcze dzikich
owocny pąk nadziei niesie
nie tylko na spojrzenie
a na upicie się uśmiechem

też jak w szaleństwie
koloryzuje się teraźniejszość
w pantofelkach nie zmarzłam
kiedy od wiosny wyjeżdżałam
zieleń miałam i ciut bieli
nawet co oczy radowała
to ozimina ciepła jak Słońce

i pola szare niczym szary piasek
jak też czarne jak czarnoziem
przed sylwestrem dzień orany
i zieleń na nadzieję i biel
niewinną biel niczym gra

a to szachy czy warcaby
w centrum w jej ramiona trafiłam
w jej ciepłe ramiona
albo mojej wewnętrznej miłości
mrozu ja nie czuję
jedynie na chwilę się pokazanie

by spojrzenie szaleństwem upić
uśmiechem się radować
i krokiem radosnym z Rokiem Nowym
dalej po szczęście wędrować
zwłaszcza że Nowy Rok barwy ukazał
na miłość,szczęście i do życia
zdrowe podejście w najlepszym szaleństwie...

...ale ponadczasowość
wielką przestrzenią jest
jak też ma świeży oddech
lepszy niż wroga przyjaźń
zwłaszcza gdzie miłość
wszystko zabieli
jak też uśmiech jak Słońce
da rozkwit- cudowny rozkwit
na miłość i szczęście

Czytany: 40 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: