ona


ona wpada gwałtownie i nie sposób przewidzieć
co też nagle zmyślnego wykona
bo terminów nie cierpi i się tego nie wstydzi
ta wariatka tak bardzo szalona

milczy długo wkurzona i ma upór szalony
nie wywabisz ją wcale z samotni
a mnie wnerwia i konam bliski jestem też zgonu
bo mnie dręczy straszliwie przewrotnie

coś mi w kawie podała kiedy byłem nieśmiały
i broniłem się walcząc okropnie
moja jakże nie moja surmy szczęścia zagrały
nie chcę działać jak młokos pochopnie

Czytany: 42 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: