W spojrzeniu...


fala unosi
fala zatapia
diabelską mocą
pieni się złością
niczym zimny wiatr

tańczy w deszczu
chandrą szaleje
swoim oddechem
zostawia dreszcz na ciele
rozszalały hipokryzją
gdyby był błyskawicą
dałby jeszcze ogień

jedynie huczy i buczy
wielce oburzony
pocałunków spragniony
przeciągle wzdycha
po czym się uspakaja
zostawiając nam błękit
w uśmiechu Księżyca

Czytany: 50 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: