Dzień wolny.


Czasem dopada mnie czas upiorny...
Nadszedł dzień wolny!

Miotam się po domu jak po klatce stalowej...
Nie ma dziś dzieci, żony, teściowej...

Na gwałt wyszukuję zajęcia pracochłonne.
Może wreszcie w piwnicy ten złom pognę?
Zbyt szybko mija gotowanie, pranie i sprzątanie...
Niech już ten dzień wreszcie przepadnie!

Wieczorem dodatkowe zajęcia wymyśli rodzina...
I tak, nie do końca szczęśliwie czas wolny mija.

Rano pobiegnę jak na skrzydłach do pracy...
A wtedy? Dzień wolny znów mi się zamarzy!


Oskar Wizard

Czytany: 59 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: