harówa w upale


zasuwałem jak w amoku
jęczy silnik palą w kroku
gacie małe oraz ciasne
a kosiarka stale gaśnie

klucz zgubiłem w bujnej trawie
chyba chwycę się za grabie
jak go dojrzę w pocie czoła
czas nie zając wciąż mnie woła

nie leń się ohydny draniu
lekko nie ma rzekła mama
kiedy mleko wykipiało
i fartuszek jej zalało

wciąż na dworze jest trzydzieści
w łepetynie upał trzeszczy
pokrzyweczka w łydkę kąsa
wena w trawie naga pląsa

Czytany: 42 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: