...w pewnym mieście...


pewien facet otworzył interes
restaurację 'POD Baranami'
zatrudnił młode mężatki
obracał na konto ich męża

niespodziewanie zatrudnił jednego
który miał szyk i wdzięk na kelnera
goście się schodzili jak nigdy wcześniej
jedli i pili do syta za nic płacili

(wszyscy myśleli hojny właściciel )

na kolację przyjechał podróżny
najadł się do syta woła kelnera
rachunek proszę -Pan nic nie płaci
zdziwienie ogromne co za czasy

kelner bierze gościa wprowadza na zaplecze
przez dziurkę każe spoglądać aby świadkiem był
-i cóż to dziwnego chłop babę orze
takiemu to dobrze aż uśmiech budzi

Panie pan nic nie rozumiesz to moja żona
baranem nie jestem choć "POD BARANAMI"
szef pieprzy mi kobitę ja jego interes
teraz zaświadczysz mi w sądzie przy rozwodzie

-z Baranami nie piję przejazdem jestem
pan flaczki wypruj szefowi kobitę wezmę
interes będziesz miał ty i ja...2011

Czytany: 72 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: