Ballada o kosie


Gdy gromy niebem trzęsły i deszczyk zimny padał,
krążyło widmo z kosą , więc o tym ta ballada.
Dreszcz nagły mnie przenikał, szlochałem rozpaczliwie,
bo w czarną rozpacz wpadłem i wcale się nie dziwię.

Drobniutkie grudki żwiru pod stopą się ścieliły,
ptaszęta świergoliły , było to całkiem miłe.
Krążyłem odrętwiały, wciąż w bólu i rozpaczy,
dlaczego przyszłaś zabrać - nie można by inaczej?

O śmierci z ostrą kosą, ty tak okrutnie ranisz,
przeklinam też niebiosa, nikt za to mnie nie zgani
a powód twego przyjścia jest dla mnie niepojęty,
wydarłaś serce z piersi- na zawsze bądź przeklęta!

Czytany: 138 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: