Aktywny mięsień


Icek wraca od Hany
z niesmaczną miną
stanął pod drzewem

wziął interes w dłonie
oczy podniósł ku niebu
i mówi-Boże Och Boże
jakaż niesprawiedliwość
na tym świecie

w ciemności widzisz
nawet we mgle
jak on chce
to ja zawsze staję

Boże Och Boże
czyja niedyspozyjność
w dyspozycji jest

na gwałt na siłę
co pomyśli Hania
kiedy tak bez pauzy
i bez stękania drga

tak na baczność stoję
lecz nie przy niej
wydłuża się jak słowo
bez szczęścia...

Czytany: 83 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: