Przejęta losem człowieka
Przejęta jestem losem człowieka,
Który na dobroć ludzką czeka,
Pragnie czyjegoś zrozumienia
I swoich bólów ukojenia.

Wiem, że nie jestem Zbawicielem,
Lecz miłość braterska moim celem.
Największe Boskie przykazanie,
Budzi w mym sercu zatroskanie.

Pragnę kochać tak, jak kocha Bóg
I strzec nie tylko swoich dróg,
Ale na względzie mieć bliźniego
Miłości potrzebującego.

Pan mój zadanie mi wyznaczył,
Bym z serca wszystko mu wybaczył,
Bym miłość okazał i szczerą troskę,
Powiedział: "e;Jedni drugich brzemiona noście."e;

To świadczy tylko o miłości,
Do której uzdalnia nas sam Bóg.
Dlatego krok kolejny uczyniłam
I namiot przy nim swój rozbiłam.

Pragnę wysłuchać tej historii,
Co w jego życiu jest i co w teorii,
I czasu swego mu nie pożałuję
Za wszystko Panu Bogu dziękuję.

Dziękuję też, że dobry Bóg,
Pozwolił mi przestąpić tej krainy próg.
Miłości szczerej się nie boję,
Na fundamencie wiary stoję.

Przytulić pragnę go do swego serca,
Tak robię zawsze przy spotkaniu z ludźmi,
Bo dotyk sprawia, że giną bariery,
a człowiek staje się ufny i szczery.


Bliskości doświadczyć to piękna sprawa,
Samopoczucie człowieka poprawia,
Bo kiedy kogoś do serca tulę,
To cały jego bagaż czuję.

Chcę wziąć, co ciężkie jest dla niego,
Gdy sam nie może udźwignąć tego,
Całym sercem pragnę mu pomóc,
Bo bardzo kocham swego bliźniego.

01.01.2016r.

Czytany: 100 razy

R E K L A M A

=>