Szalony major 9



W Hrubieszowie major okazał się doskonałym kwatermistrzem. Dbał o to, aby żołnierz był dobrze odżywiony a konie dobrze nakarmione.
Kiedy podczas dostawy siana lekarz weterynarii zakwestionował jego jakość, major kazał pobrać próbki i wysłać je do analizy. Potwierdziła ona jego rację. Siano było dobre.
Major nie znosił czekania nawet u pułkowego fryzjera. Tu dawała o sobie znać jego impulsywna natura. Nawet podczas pułkowych ćwiczeń niecierpliwił się zbyt długimi analizami oceny terenu i sytuacji. Podejmował decyzję bardzo szybko i zwykle była ona trafna.
Wypełniając obowiązki kwatermistrza znajdował zawsze czas na prowadzenie grupy sportu konnego, w której był instruktorem. Jeźdźców, nie wykonujących dokładnie jego poleceń, smagał biczem.
- Niech wam nawet z tyłków krew tryska. Mnie to nie rozczula. Jeździć musicie jak szatany – mawiał i dawał jeźdźcom w kość, ile wlezie.
Udostępniał im również własne konie do treningów. Były to konie pełnej krwi angielskiej : „Ixona” i „Nic ci do tego”.
Tak właśnie nazwał konia, którego dostał od żony. Nagabywana, skąd wzięła pieniądze na tak drogi prezent, tymi właśnie słowami wyjaśniła sprawę.
Dowódca pułku uważał, że major wydaje za dużo pieniędzy na reprezentację jeździecką, mimo że sukcesy były widoczne. Zarzucił mu nawet brak zapasów prowiantu dla żołnierzy. Wówczas major sprowadził cały pociąg jedzenia, którego nie mogły pomieścić magazyny.
Czym tłumaczyła się niechęć dowódcy pułku do majora?
Incydentem, który miał miejsce w Warszawie podczas zawodów konnych, w obecności prezydenta Mościckiego i jego żony.
Głośnym wówczas skandalem obyczajowym był ślub prezydenta ze starszą od niego o dwadzieścia osiem lat Marią Dobrzańską. Maria była osobistą sekretarką pierwszej żony prezydenta Michaliny Mościckiej, z którą przeżył czterdzieści lat i miał czworo dzieci.
Prezydent oświadczył się Marii podczas pobytu w Spale, gdy trwała jeszcze żałoba po śmierci jego żony.
Skomplikowaną sytuację pogorszył fakt, że Maria była żoną adiutanta Mościckiego.
Poślubiła kapitana Tadeusza Nagórnego mając dwadzieścia trzy lata. Nagórny był lowelasem. Gdy ten fakt wyszedł na jaw, Mościcki go zdymisjonował.
Maria uzyskała u papieża unieważnienie swojego małżeństwa. Rozwiedzioną Marią zajął się wtedy prezydent i uczynił z niej swoją pierwszą sekretarkę. Mimo, że drugi ślub prezydenta był cichy, to odbył się w Warszawie w Kaplicy Zamku Królewskiego.
O parze prezydenckiej szybko zaczęto plotkować na salonach. Maria Dobrzańska, żona prezydenta Ignacego Mościckiego, była kuzynką majora. Podczas zawodów konnych w Warszawie, zaprosiła go, za pośrednictwem delegowanego oficera, do loży prezydenckiej. Major nie przyjął zaproszenia i skomentował ten fakt następująco:
- Nie chodziłem do niej, gdy była porucznikową. Tym bardziej nie pójdę, gdy została prezydentową!
Po tym zdarzeniu został przeniesiony do Wilna, gdzie objął stanowisko kwatermistrza w 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich.

Czytany: 90 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: