O Juliuszu...


nie wiem do kogo dłoń wyciągasz
czy z daleka już mnie witasz
czy bez słowa sercem kamiennym
chcesz błogosławić na swym wzniesieniu

przeżyłeś swój największy rozkwit
od Laury aż do pani Joanny
głosem wzniosłym miłość wyznając
pod błękitnobiałymi obłokami

dzisiaj zbierasz swoje plony
w ciepłym słońcu diamentowym księżycu
pośród gwiazd szmaragdowych
a najwięcej w słowie poety
z którego czerpie się pomysły
którym ty jesteś cudotwórcą

Czytany: 78 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: