=>

wierzby niczym miraż




całkiem siwa babuleńka
truchta polną ścieżką
niczego się już nie lęka
choć w życiu było ciężko

pogodna jesień przemija
nie zmącony jej aromat
mija wierzby niczym miraż
nie młoda a rozmarzona

już się bieli w oddali
pagórek ośnieżony
tam niebiescy anieli
ścielą dla niej dywany

od lasu ze śpiewem
pląsa dziewczę młode
pachnie krzewem różanym
czuć wiosenną pogodę

przystanęła roześmiana
oczętami zamrugała
buzia malowana słońcem
staruszkę zapytała o drogę

moja panno moja miła
kołem się toczy życie
długa i zawiła droga
jesienią pagórek zobaczysz