=>

zbędna niedorzecznie




przezroczyście bezwstydna
zbędna niedorzecznie
łza co dzisiaj dzieli
tych co tylko mieli siebie
na komplementy nieczuła
na rzeczywistość koślawą
mój czyn nie zawsze święty
nie grzeszę miłą zabawą
odleciały moje oczy
od ust do ucha krążą
schowane przed światem
jak na zimę mucha uśpiona
jednak spadłam
ze skrzydeł anioła
przez białe drzwi
do samotnej przestrzeni
właściwie to zapomniałam
o myślach przybitych do ściany
i tylko pająk chodzi
po obrazie twoim nieco zamazanym
otwarta na przeszłość
szukam co mnie więzi
serce nie rozumie
za czym tęskni dusza
idąc po cieniach
brakowało nam siebie
pośród dróg nie odkrytych
błądzi serce w potrzebie
buzowało wszystko
sfermentowało
i same gorzkie
pozostało na dnie