cisza nad wodą





raz przejrzałam się w strumieniu
w kaczeńcach było mi do twarzy
strumień umykał do lasu
kręte brzegi dłońmi gładził

moja zieloność pobiegła
pierwiosnki wskazywały drogę
za zakrętem strumyk zwolnił
w jego tajemnice wchodzę

łąka moczy stopy w wodzie
brzeg od brzegu coraz dalej
ktoś na drodze wodzie stanął
pnie nagie bez kory całe

cóż się moim oczom jawi
któż to krajobraz odmienił
wartki strumień śpi leniwy
krzewy pozbawione zieleni

to bobry nocą harcują
za dnia nad wodą mieszka cisza
spotkać bora trudna sprawa
spłoszony pod wodę czmycha


Czytany: 137 razy

=>
Wierszy tego autora: