dotknęły mnie czary




to mnie urzekło sam nie wiem dlaczego
przecież to zwykła weranda a nie królewskie pokoje
w wieczornej godzinie spotkało mnie coś miłego
czy to czar miejsca czy dlatego że byliśmy tam we dwoje

bajecznych skarbów przecież nie znalazłem
jedynie z tajemniczą wymową świat oczu kobiecych
nie mogę mieć tym oczom niczego za złe
że w głowie zaszumiało trudno jest zaprzeczyć

a może temu winne są te dwie ręce gładkie
które tak od niechcenia dotknęły mnie czarem
przez które jakiś prąd błądzący poraził przypadkiem
iskry żarem to znów chłodnym balsamem figlarnie

czyżby to była wina potoku słów płynących
co przynosiły ukojenie i pełne kosze ciepła
razem z cykadami świerszczy pełnych emocji
czyżby swym głosem mnie wtedy urzekła

chyba to były jej kobiece oczy ciche
żadne nadzwyczajne dwoje zwykłych oczu
głosu nie wydawały a ja chciał bym usłyszeć
jedno słowo kocham i w sercu je poczuć

Czytany: 259 razy

=>
Wierszy tego autora: