=>

Śmierć


Ubrana w czarne szaty
Trzyma w ręce wielkie baty
Lecz nadchodzi bez słowa
I nieznana jest jej mowa

Widzi wszystko nieczysto
Niestety nie na złocisto
Widzi wszystko na czarno
Więc może być z tobą marno

Swoją pracę wykonuje
I przenigdy nic nie zepsuje
Bo ona nie jest stażystką
Tylko wielką zamordystką

Atakuje bez szelestu
Za jednym razem piętnastu
Kosą wielką łeb ucina
Ale sama się ugina

Bo ileż przecież można
Udawać że jest się groźna
Gdy w głębi się mieści
Chociaż skrawek miłości

Bo Śmierć sama była
Kobietą która szyła
Więc ma choć trochę dobroci
Tylko ta dobroć gdzieś tam się mąci