Z kopyta


Z kopyta ruszam co dzień do przodu,
jak ogier pędzę nie czuję chłodu.
Zwinnie przeszkody wszelkie omijam
w swym doświadczeniu w górę się wzbijam.

W zakręty łatwo przeważnie wchodzę,
jak oszalały gnając po drodze.
Uśmiech zarzucam w lewo i prawo,
Wówczas naprawdę wiem że jest klawo.

Pewnie dogonić nikt mnie nie zdoła,
przeskoczę lekko każdego doła.
Jestem uparty dążę do celu
a jak jest z tobą mój przyjacielu?

Mirosław Sokół
Wilkolak1003

09.02.2015

Czytany: 581 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: