Cisza gorącego lata




Chmura rozkrojona skrzydłem motyla
przelatuje wysoko
nad błyskiem moich oczu
boi się spojrzeć słońcu w oczy
woli pierzchnąć niżeli zniknąć
słońce rozsypuje promienie
jak ja swoje dziesięć palców
nad ciszą łąki
w samo południe
bose nogi nie plamiąc zieleni
stąpają po ziemi
czując dotyk nieba
za mną szumi potok
woda w nim ucieka
a mój czas
stanął w miejscu
złożył skrzydła senny
wije się pośród traw
szukając wytchnienia.

Czytany: 250 razy

=>
Wierszy tego autora: