W gęstwinie gniewu




W gęstwinie gniewu wiele cisz błądzi
niczyje ręce nie obejmują
wałęsają się po niej słowa
błądzą pomiędzy pniami czasów
źle znoszą
czarne sylaby hałasu
wierzchem bruku
szum chodzi wysoki
to wyrzucanych słów
zbyt szybkie kroki
w obłędu rozpędzie
traci liście usycha
przed gniewem
już tylko wymarłe pustkowie
mrok się z mrokiem przywita
tak mu dobrze na tym świecie
gdzie wrzask śmiech zagłusza
o złe słowo
potyka się dusza
między gniewem a klęską
wyrasta znak równości
cokolwiek się stanie
nie stanie się samo
dopóki zgoda
w sercu nie zagości.


Czytany: 212 razy

=>
Wierszy tego autora: