=>

Zapachy nocy





Uwolnić zapach poezji
rześki jak powietrze po burzy
dotknąć siebie samą
po drugiej stronie zwierciadła
pobiec na druga stronę jeziora
szybko jak kręgi na wodzie
może dogonię uciekające myśli
by je zamknąć w słowach
świat swój nowy wyczaruję
błękit nieba zastąpię gwiazdami
księżyc posadzę na czubku drzewa
tak by serenadę nową zaśpiewał
świeca co do mnie zamruga
ciepłem napełni mojej głowy kąty
by noc nie była zbyt długa
a te słowa co stukają do szyby
niby takie kruche nietrwałe
zachwycają swym pięknem
chcą u mnie zamieszkać
na stałe nie na niby
coś mój trubadur Luna
zwodzi mnie swoją pieśnią
ulicznej lampy światło
musi za drogowskaz starczyć
gdy gwiazd na niebie zbrakło
a te marne blaski księżyca
tylko zmylić dzisiaj mogą
światło tej lampy mnie zachwyca
namaluje słowem co wiatr przyniesie
zamiast słonych kropli nocy
namaluje chwile uniesień
zamiast przepełnionej czary goryczy
namaluje na niebie szalone serce
co ze szczęścia kocham życie krzyczy.