Kopciuszek


Było sobie dziewczę młode,
lecz nie poszło jej w urodę...
nos perkaty, taki mały,
i nijaki wygląd cały.

Każdy śmiał się mimo woli,
choć wiadomo, że to boli.
Nawet siostry (nie rodzone)
w dokuczaniu niestrudzone

wciąż gnębiły ją straszliwie,
wyśmiewały tak złośliwie....
Dziewczę było zahukane,
do roboty wciąż ganiane.

W kącie często więc płakała.
Ciężko w życiu swoim miała.
Jednak kiedyś coś ją tknęło...
na balety jej się wzięło !!!

Wyszła z domu odstawiona,
pozytywnie odnowiona.
Dla jednego piękną była,
do północy z nim tańczyła,

lecz nadeszła późna pora
więc zniknęła jak kamfora.
Wybiegając z dyskoteki,
zapomniała swej torebki.

W niej portfelik fioletowy
i telefon komórkowy.
Kiedy rano zajarzyła,
to się lekko zatrwożyła.

Długie było jej wahanie,
co tu zrobić... ot pytanie.
Więc sąsiadkę poprosiła,
by na jej numer dzwoniła.

Chłopiec z którym się bawiła
miał jej zgubę ! Ulga miła!
W dniu następnym się spotkali
i po uszy zakochali.

Żyli długo i szczęśliwie.
Bajka kończy się właściwie...
Ja tam byłem, wino piłem ,
bardzo dobrze się bawiłem.

1.10.2014

Autor :mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 222 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: