=>

DOJRZEWAM-UMIERAM


Rano codziennie po przebudzeniu
odradzam się
w dzień rosnę dojrzewam
południem rozkwitam
wieczorem więdnę, usycham
nocą całkiem zdycham
aby umierać przed świtem
– mówią o mnie Szatan!

skazana na ileś odrodzeń
niepewnie otwieram oczy
na słońce, deszcz i na wiatr

na wszystko co spotkam po drodze
szeroko otwartymi oczyma patrze
– jaki jest ten świat

na szarość za oknem błądzącą
na mgły jak brudna wata się unoszące
albo na rażący promień słońca
sączący się zza firanek
w pogodny i wkurwiający mnie ranek
i już wiem że po nocy
dla tego irytującego mnie poranka
choćby już ostatniego
otworze moje zaspane oczy

kiedy znów się obudzę
warto popatrzeć na świat
by śpiewać tańczyć i mówić
dziękuję
nie dziękuję.