Ostatnia stacja


Maszynista sygnał dał już do odjazdu,
chociaż nie po drodze z pewnością nam było.
Piorun trafił nagle i rozpalił miłość,
rozpłomienił niebo, by dorównać gwiazdom.


Maszyna zawyła, chcąc swój bieg przyśpieszyć.
Ludzi zobaczyłem , którzy tam zostali.
Byli całkiem smutni, oraz tacy mali,
czy przyjdzie im jeszcze w samotności zgrzeszyć?

Nie wiem, gdyż nie zdołam zatrzymać spojrzenia.
Dwa pociągi gnają z różnego kierunku
w sercu żal skowyczy - czyżby trzeba buntu,
bo się te dwa serca nigdy nie usłyszą.

Kiedy były nagle na długość ramienia,
koń w swym cwale szybkim runął między tory
i ucichły żądze - zamilkły Amory;
oba serca krzyczą dziś już w smudze cienia.

Nie trzeba się wstydzić namiętności wszelkich,
ani się tez brzydzić swych gestów szalonych.
Konik również machał wdzięcznie swym ogonem,
bo dałeś mu życie, by pozostał wielkim.

Czytany: 215 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: