Szalone lato


Szalone lato. Tak- bo oszalałem.
Nic nie chcę za to. Mało- ciągle mało.
Szaleństwa głowy. W lecie rozpasania.
Wierszyk gotowy. I nie gańcie za nie

Tak głupie strofki. Przeszaloniuteńkie.
Przecinki, kropki.. Wołają namiętnie.
Bo wreszcie kocham. Kochaniem zbudzony.
I niech tak będzie. Bo

Jestem szalony.

Czytany: 268 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: