Bogini


W gorączce bredzę , lecz trzeźwą mam głowę
bo kwadratowa jest też proza życia.
Wciąż słychać w kraju nieustanne wycie,
ludzi w niewoli więcej niż połowa.

Stałe nakazy, księżycowe brednie,
bądź o tej o tej natychmiast w domostwie.
Termin narzucą i szarpią cię wrednie,
przeklęte dranie, urzędnicze osły.

Za nic prywatność mają, bo się puszą,
waruj w domostwie a my będziem ”robić”,
Któż w Europie dziś monity skrobie?
Puste matoły wraz z zajęczą duszą.

Bogini moja – ja Ciebie uwielbiam,
Tyś jest opoką w nagminnych problemach,
bom człek samotny i oparcia nie mam,
Ty uspokoisz skołatane nerwy.


Czytany: 251 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: