Ekstaza i męka


Ekstazo moja. W wariację mnie wpędzasz.
Nic się nie boję. Niechaj pryśnie nędza.
Milczenie twoje. Jest dla mnie udręką.
Co ze mną robisz? Toć to czysta męka.

Skąpisz mi liter. W udręce się tarzam.
I czuję przy tym. Że się wnet obnażam.
Na widok tłumu. Wrednie ciekawego.
Bo dla gawiedzi. Nie ma nic świętego.

Zaborcza jesteś. Wiem to i rozumiem.
Jak ziarnka z korca. Każdą zniszczyć umiesz.
Na której oko. Me spocznie przelotnie.
Pazurem drapniesz. A nawet i kopniesz.

Czytany: 183 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: