Oddech diabła
Trawka się wypaliła,
wypaliłem się i ja,
w tym oto odurzeniu
zbłąkana jest dusza ma.

Ciemność mnie otuliła,
do piekła mam blisko już,
na plecach oddech diabła
praktycznie czuję tuż-tuż.

W wizjach się mych przewija
ogromny smutek i ból,
radość jest zapomnieniem,
już nie jest aż taka cool.

Lecz dalej się pogrążam,
w uścisku mrocznym tonę,
ratunek nie nadchodzi,
ducha chyba wyzionę.

Z Bogiem się gdzieś minąłem.
drogi się nam rozeszły,
on mi już nie pomoże,
za bardzo jestem grzeszny.

I znowu dżojta palę,
kolejną dawkę biorę,
gwoździa do trumny wbijam,
niczego się nie boję...

4.07.2014

Autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 233 razy

R E K L A M A

=>