Rudy płomień


Jak ogarnąć spojrzeniem cudne słońca promienie,
które grzały rozkosznie aż hej.
Cichy stuk klawiatury, w nocy pocą się mury
i wołają – śmiej się, wciąż śmiej.

Lato w pełnej swej krasie , pyszny smaczek kiełbasy,
i ogniska wesoły też trzask.
Nagle grom , błyskawica, w smutku godzin nie zliczysz,
czujesz tylko słów miałkich wciąż wrzask.

Płomień rudy już gaśnie, gwiazda tonie też właśnie
w oceanie rozpaczy i łez.
Chciałeś dać no to dałeś , nie chcąc brać a zabrałeś,
spokój ciszę więc żar również zgasł…

Czytany: 165 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: