=>

Kryształowy tylko wazon


Siedzę na umówionej ławce
przyszłam drogą kamienistą twardą
przyniosłam ciche serce moje
nie jestem już jak kiedyś hardą

nasze spotkanie ma ślad dawnej urody
nasze rozmowy już tylko modlitw mową
tym śladem już nikt nie biegnie
tylko kamienie krwawią pod nogą

stroma moja ścieżka grozi rozbiciem
nikt się nie tuli do mego policzka
zbyt wiele słów już dawno umarło
moja wygasła miłość zbyt homerycka

jak znaleźć dla siebie ostoję
nie lecieć do świecy jak ślepce
przystań milczącą dla umęczonych
jak ją znajdę to tam podrepczę

nie czuję zapachu kwiatów
co stały w wazonie z kryształu
z dala od twoich ust
nie płonę od ognistego szału.