Garść niedomówień




Rzuciłeś mi garść niedomówień
bukiet spojrzeń takich nie dla mnie
namnożyłeś ścieżek bym błądziła
jak można zranić ty dobrze wiesz

zabłękitnij i mów wszystko
niech w twoich oczach zobaczę kwiaty
drogę do ciebie czarami wyprostuj
czy moja miłość to powód błahy

niech noc znów pachnie jaśminem
od nozdrzy przez dreszcze do wnętrza
mój upór nie śpi więc go odszukaj
miłości mojej nie unicestwiaj

ogarnij ją ramionami ustami dopieść
nie wstydź się że gwiazdy patrzą
by w nic nie rozwiała się dziewczyna
i stała się tylko chwilą wczorajszą.

Czytany: 171 razy

=>
Wierszy tego autora: