=>

Nie wystarczy dla wszystkich




Pogodny letni poranek
rytuał codzienny w kręgu aromatów
zamiatanych ogonem kota
czarnego jak kawa co mruczy w ekspresie
senność rozpuszcza się
w gorącej od zapachu filiżance
pełnej koloru przytulonego do ścian
pełna blasku włosów kruczych
zapach wije się wspomagany
ruchem ogona i omiata nozdrza
chleb świeży jak małe dzieci
szynka na talerzu
w ogrodzie jeszcze sałata
oczy kota wpatrzone
niczym lis w ser sroki
dla mnie i może dla niego
szykuje się uczta przebogata
czarnego szczęścia głęboki łyk
złapał za serce bez wysiłku
przychodząc na świat niczego nie mąci
bo przecież od lat mi znajomy
ten czas jest miły z natury
w całości i każdej swojej części
skutkiem samopoczucie dobre
a na to zawsze jestem łakomy
przez okno wpadł promień
co dotknął naszych marzeń
pragnąc ożywić naszą przestrzeń
zrobił to dobrze niech robi jeszcze
niech nowy rój pszczeli
wypełni miodem nasze mieszkanie
zjemy po małym kęsie
później go trochę popieszczę
letni dzień wietrzny dzień
dzieci wyciągają mnie z pieleszy
do podmiejskich ogrodów
by oko pamięci znowu nacieszyć
nauczyć się jutra
bo ono wie najlepiej
że anioły nie komary
nie wystarczy ich dla wszystkich.