Kropliście
Znów poranek z deszczem, ołowiane smutki
zagrały nostalgią; na chodnikach chlupot.
Nawet liryk-słowik w czeremszynie umilkł
opadł z bzu ostatni kolorowy kupon.

A tu na poduszce rozkwitły marzenia,
jak wiosenna łąka w chabrowej sukience;
nawet stukot kropli barwy ich nie zmienia
gdy zaspanym świtem coś tam do mnie szepczesz.

Upaćkane szyby, a za nimi zieleń,
zięby zakwiliły radosnym szczebiotem;
i wcale tak bardzo pochmurno już nie jest
… lubię twe pieszczoty rankiem, ciemnookie.

11.05.2014 r.

Czytany: 248 razy

R E K L A M A

=>