=>

Nowe wyspy



Dzień zszedł z gór przysiadł w dolinie
pył z roztrzaskanej planety
na której słychać było kiedyś
szelest rosnącej trawy
stało się bo się stało
z tego pyłu nowe życie wypłynie
jak wiele zamków ma ciało
to ubogie i to obrzydliwie bogate
i tysiąc kluczy za mało
by zbadać wnętrza duszy otchłanie
tylko brwi unoszą się jak skrzydła ptaka
który wie zostać czy odlecieć
bo tylko od niego będzie to zależało
wydaje się ciału czasem
ze świat cały jakby gaśnie
a to tylko rozum powieki przymyka
bo taką potrzebę ma dzisiaj właśnie
uśmiech na takim ciele
nie trwa długo bywa przelotem
i tylko ptak wie dokąd lecieć
a ciało nie wie co będzie potem
oczami napnie mosty zerwanej przestrzeni
przecież nikt go nie odmłodzi
brzegiem obłoków w myśli popłynie
na nowe wyspy przeznaczenia
nawet ciemność się tam świeci
a szczeliną w podłodze
wyfruwa nadzieja jak srebrna ćma.