Kropla szczęścia




Ambicją sięgam nieba
a los mój cieńszy od papieru
stoję tu za twoimi drzwiami
i wciąż milczę ustami
gwiazdo coś spadła pod moje nogi
daj mi się jedną pieszczotą
spalić w twoim ogniu
choćbym z popiołu się już nie podniósł
jednaki we mnie żal i radość
nie bój się dwóch ciał w mroku
ogni moich nie widzisz nie słyszysz
może serca stukot zgadujesz
zwykłe drzwi niech nie będą murem
nie potrzebny klucz żurawi
twoja dłoń to może sprawić
że zawiła wytworność twojego ciała
znajdzie dla mnie wspólny bok przystajny
jednym gestem mi to oznajmij
gdy już spłonę
przytulą mnie twoje ręce
w rytmie mojej tańczącej krwi
ukażesz się mojej źrenicy
każdą kroplę szczęście będziemy liczyć
czekam aż się myśli ziszczą
otworzy się nowe niebo nad moją ziemią
dwa skrzydła białe nad łąką kwiecistą
dwie gwiazdy między gwiazdami
będziemy się sobą karmić.

Czytany: 427 razy

=>
Wierszy tego autora: