Nie tańczę walczyka




Podkolanówki dziś włożę
chyba wrócę do przedszkola
dorosła rola mnie nudzi
dorosłość bywa upiorna

nie można pobiec w siną dal
nad rzekę łąkę w las
ze wszystkim trzeba się liczyć
na cudzą nutę czasem grać

liryczne śliczne przeszły dni
miętowo- karmelkowe
dni uśmiechem słodzone
przeszły w niepogodę

to co zabawne to dawne
po którym śladu nie ma
powaga rozwaga znaczy drogę
w kąt poszły dawne idee

nie tańczę już walczyka
pokazał mi plecy kochany
los czyni mi często hece
dzień kłopotami naćpany

życie prostsze było w szkole
nawet bez laurów na czole
Syzyfa dostałam rolę
przez życie się sama mozolę.

Czytany: 138 razy

=>
Wierszy tego autora: