Grypsko paskudne




Chociaż jestem wytrzymała
grypa także mnie złapała
w sklepie albo na spacerze
jestem chora mówię szczerze

tamten kichnął ten zakasłał
dla przeziębień dobra passa
będzie zbierała swe żniwa
bo choroba to jest chciwa

nos czerwony w gardle szczotka
i wyglądam jak idiotka
szybko wskoczę do pościeli
moje plany diabli wzięli

i szczepionka nie pomogła
jednak mnie choroba zmogła
miałam zdrowa być jak ryba
teraz tylko mogę sobie gdybać

rano wstaję znowu dętka
głowa z bólu prawie pęka
wzrasta skala na rtęciowym
i bądź tu człowieku zdrowym

z łóżka trudno jest się zwlec
jestem jak gorący piec
do lekarza więc czym prędzej
może grypsko to przepędzę

on mnie bada pisze leki
więc po drodze do apteki
tam mikstury wykupuję
płacę słono to kosztuje

szybko wchodzę w swoje progi
troją mi się drzwi podłogi
w dreszczach cała osłabiona
taka chora matka żona

jednak zdrowie najważniejsze
to jest dobro najcenniejsze
niby taka zwykła grypa
w mig rozłoży w sidła chwyta

na refleksje czasu wiele
piszę robi się weselej
myśli więc ubieram w słowa
marzę kiedy będę zdrowa.

Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 166 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: