Kiedy znów zakwitną
A kiedy zniknie biel za oknem
i seledynem westchnie łąka,
marzenia w wiersze znów przetopię,
po snach nie będą mi się plątać.

Smak pocałunku wyczaruję,
kwitnące myśli w strofy wplotę
i pomaluję złotym piórem
wieniec kaczeńców nad potokiem,

zieloną nutą w wietrzny refren,
melodią w duszy zatrzymaną.
Ach, kiedy znów zakwitną wreszcie...
wciąż krzyczą.

Już od piątej rano.

1.02.2014 r.

Czytany: 388 razy

R E K L A M A

=>