Zawieja. Sonet


Zawieja śpiewa pieśń swą wydumaną
I biczem smaga skamieniałą ziemię,
W puszystych zaspach stado wilków drzemie,
Drzewostan jęczy lodami zalany.

Siedzę sam w domu, bo tak jest mi dane.
Straszliwie marznie całe ludzkie plemię,
A politycy dyskutują w gremiach,
Chłoszcząc obłudą narodowe rany.

Zabójcze zimno. Koksowników nie ma.
Rozkosz zdrętwiała, asfalt lodem skuty,
Nawet cichutko popiskuje wena.

Koń idzie stępem. W mrozie skrzypią buty.
W śnieżnych zawiejach człowiek nieszczęśliwy.
To obraz zimy. Smutny i prawdziwy.

Czytany: 201 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: