Zawsze jest pora na miłość




Łąki całe ubrane w suknie z białej mgły
babiego lata nić już zniknęła w dziewiczej bieli
jeszcze nie wszystek złoty liść z drzewa opadł
od pierwszego śniegu mrugniecie księżyca dzieli

przemykam szarą ulicą pośród cieni powodzi
ludzie jacyś pochmurni w sercach mało weseli
wszystko zamiera nic się nowego nie tworzy
próżno szukam słonecznej letniej ciepłej niedzieli

przez parkową nad stawem biegnę kładkę
kroplami dżdżu wiatr moją twarz smaga
choć chłód pod stopami szronem się bieli
we mnie dziś radość rozkwita i odwaga

bo we mnie wielka jest żądza trwania
kropla za kroplą melodię wydzwania
nie ma słoty i srogiej zimy w moim królestwie
dla zakochanych każda pora dobra do kochania.



Czytany: 325 razy

=>
Wierszy tego autora: