Coś się skończyło


Wypił kieliszek czuł się wspaniale,
wypił i drugi jakby niedbale.
W głowie mu nieco już zaszumiało,
przechylił trzeci bardziej już śmiało.

Po chwili flaszka opustoszała,
tak według niego była ,,za mała,,
Skoczył po jeszcze jedną butelkę,
nie chciał już dużo ,tylko kropelkę.

Lecz jak to w życiu niestety bywa,
kropla po kropli z flaszki ubyła.
Kiedy to druga w nocy wybiła,
libacja wówczas się zakończyła.

Rano oczęta swoje otworzył,
zadowolony nic się nie trwożył.
Choć głowa była ciut obolała,
szybko się zbierał praca czekała.

Na parking pognał w brykę swą wskoczył,
pędził przed siebie prędkość przekroczył.
Czasu niewiele już mu zostało,
auto co chwilę więc przyspieszało.

W głowie miał mętlik ręce mu drżały,
nad wozem niezbyt dziś panowały.
Fajkę zapalił więc dla otuchy,
dodając gazu bez żadnej skruchy...

W tym czasie chłopiec czekał spokojnie,
na skrzyżowaniu stał tak dostojnie.
W sygnalizacje czujnie wpatrzony,
o szkole trochę tak zamyślony.

Kiedy zielone się zaświeciło,
wyszedł na jezdnię coś się skończyło.
Zgasło w nim życie niespodziewanie,
nie to miał dzisiaj na pewno w planie.

05.01.2014

/wiersz dedykuję tym którzy bezmyślnie wsiadają po ,,kieliszku,, za kółko/

autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 296 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: