W maju o poranku w Mosznej




Sto a może jedna mniej
tyle zamek ten ma wież
wśród zieleni skryty drzew
teraz o tym też już wiesz
Graf w nim mieszkał
sto lat i może więcej
bajkowy to zamek z białych skał
jego mury rosły nie naprędce
przechadzać się po nim jest rozkoszą
brakuje tylko renesansu szaty
jego uroki codzienną troskę płoszą
dopełnieniem szczęścia ogrodowe kwiaty
nagrodą zbłądzenia w tym ogrodzie
w środku maja o poranku
smukłe azalie długonogie
pod rododendronem schadzki kochanków
spacer ogrodem budzi sentymenta
historie czuję w wiatru śpiewie
o tym co było warto pamiętać
bez historii kim jesteś nie wiesz
w odległym parku zakątku
w objęciach Morfeusza
rodzina Grafów spoczywa
złote azalie im towarzyszą
skromniejsze teraz ich siedziba.

Czytany: 128 razy

=>
Wierszy tego autora: