Polityka w rodzinie


Stryjek na kijek zmienił siekierkę,
lewicę uciął i prawą rękę.
Jęczy sromotnie a krew mu bucha
z wychudzonego polskiego brzucha.

Cała rodzinka - szwagier i ciotki -
bluzgiem złorzeczą - i tak jak lotki,
w powietrzu świszczą ich dobre rady;
na tego głosuj - bo tak w y p a d a.

Tamten to dureń i szarlatani.
O żonie pomyśl - co znajdziesz dla niej?
Ona już lata ma swoje dawno
i nie ma pracy - choć za półdarmo.

Wiec idź do urny tępy matole.
Słyszysz co mówię? A ja - chromolę -
Takich kolesiów i was rodzino
Wolę się napić, dawajcie wino.

Barany wielkie i bezrozumne,
widzicie siebie ,nie żadną urnę,
wam trzeba wsparcia, wam mało, mało
i coraz więcej by się wam zdało...

Czytany: 268 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: