leśne runo


w gąszczu leśnym
niewidoczni
flaszki otwierali
bo z radością
i skocznością
fuchę oblewali
spartolili
i nie widział
oni skasowali
ponad normę
był ten przydział
nadmiar oddawali
w gęste runo
aż tu nagle
jakieś słychać krzyki
Jasiu chodź tu
cisza nagle
a to






były dziki.

Czytany: 203 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: