Bezsenność






Jest już cukiernia długa lada rośnie w poprzek
nie wierze oczom dwa państwa na tej samej półce
jedno dominium ciastek w drugim tort króluje

miedzy nimi przez otwór w maszynie czekolada płynie
czuła kelnerka na posyłki słodkości roznosi
przez całą cukiernię nosząc w tajnych ruchach

wzruszenie dziwne całkiem nowe mnie dopadło
obrazem jawnie słodkim w powietrzu wiszącym
zacierają się granice miedzy ziemią a tym niebem

choć wiem co i ile mi wolno według moich wyliczeń
schodzę poza tą krawędź erotyki podniebienia
gdy w tym miejscu stoją słodkość ze słodkością

i już się zaczyna ruszyła niema ściana języka
konieczny taniec jak nieprzekupnego młodzieńca
nasłanego nam umyślnie w serniku i torcie malinowym

muszę je połykać przecież nęcą moje zmysły
śliną upojona zgarniam je językiem zamaszyście
giętkim jak melodia co do ucha się sączy

bo mój język w kubki smakowe bogaty
jak macki ośmiornicy słodką zdobycz oplata
dochodzi przyciska i do nieba ust podnosi

a one się gnieżdżą pod kopułą zmysłów
w słodkim syropie zalane po krawędzie
gdy je znowu ujrzę nie dam snu powiekom.

Czytany: 254 razy

=>
Wierszy tego autora: