=>

Na wyciągnięcie ręki




Przede mną mostów jeszcze tak wiele
a ja się rozpływam leniwą rzeką
wszystko mam prawie na wyciągnięcie ręki
a jednak cięgle jest to dla mnie za daleko
moje życie pełne zasadzek
czy bezpieczna jestem we własnym domu
cienie na ścianach coś do mnie krzyczą
chłodna od lęku nie otworzę chyba nikomu
oplatam strachem swoje ciało zwinna jak bluszcz
nie czuje jego miękkości ale korę chropawą
o sęki samotności kaleczę sobie usta
drzwi do parku zamknięte nieśmiałości sztabą
kiedy ktoś przyjdzie by przejrzeć się we mnie
strącić z moich powiek czas nie miły
i powie pójdź ze mną w głęboki las
gdzie nasze ścieżki będą się wspólnie wiły.