=>

Zimową porą





Drzewa bez szat
u stóp martwe liście
owinięte szalem zimy
przemrożone siarczyście
stoją wsłuchane w ciszę
w skromną przyodziane korę
pozbawione letniej szaty
marzą o wiośnie wieczorem
napełnione chłodnym zmierzchem
z głowami w mglistych chmurach
przeglądają się w strumieniu
i nocnego nieba lazurach
gałęzie nieruchome w zadumie
zostawione własnej niedoli
szadzią beli oplecione
usychają bez czucia powoli
rozsiane bez ładu
czasem tworzą szpalery
dumne i samotne
mam dla nich podziw szczery
choć zima dla nich sroga
poranek wita mgliście
wiosną bocian zaklekota
zielenią wystrzelą liście.