=>

Intymność to balast




Zamknięta w butelce
w takiej z korkiem
ale chyba nie na amen
czyja to butelka
czy mój to ocean
stąpam po cienkim lodzie
może to szkło będzie kruche
i nie zostanę tu ani chwili dłużej
to tylko pozory że tu jest raj
wszystko przez te kolory
co udają że ciągle maj
tu nic nie jest zgodne z regułami
gesty i słowa nie do cofnięcia
tu nie mówimy tylko bałakamy
codziennością nieznajomość rzeczy
potykam się o własny cień
co zapomniał że jest tylko cieniem człeczym
i chodzi obok własną drogą
czuje się jakby ktoś mnie podglądał
może to arlekin może Gioconda
a mnie nie jest do śmiechu
ta ziemia jest dla mnie za mała
nie jest nawet mlekiem płynąca
dom o dom się oknem potrąca
drzwi w drzwi
intymność to wyrzucony z balonu balast
czekam na cud metamorfozy
co butelkę odkorkuje
uczepie się wtedy powietrza
jednym susem hożym
skoczę na niebo porośnięte obłokami
dorównają mi tyko awiatorzy
nikt mi życia już nie będzie ulepszał.